O autorze
Polka od urodzenia. Emigrantka z wyboru. Uzależniona od dobrej muzyki i książek. Uwielbia kuchnię gruzińską i tajską. Chyba podróżniczka, chociaż twierdzi, że zbyt mało jeszcze widziała, żeby tak o sobie powiedzieć. Gdzie nie pojedzie, tam próbuje nowego jedzenia przez co nie unika problemów żołądkowych. Autorka bloga
Tekst linka
Zorganizowana pracownica korporacji i zupełnie niezorganizowana przyszła mama.

9 miesięcy, czyli o czym się nie mówi

Zrobiłaś test, pojawiły się dwie kreski i...jesteś przerażona.
Powiedzmy, że nie masz już piętnastu lat i wiesz skąd się biorą dzieci.
Nie zabezpieczałaś się, myślałaś nawet, że to może już czas...Masz przecież wszystko, czego potrzebujesz.

Widywałaś koleżanki z wózkami, znajome z pracy kolejno szły na urlop macierzyński. Niektóre z nich wracały, inne postanowiły poświęcić się wychowywaniu potomka. Nie do końca wszystko rozumiałaś, raczej akceptowałaś zmiany i decyzje innych ludzi.
Przy tym miałaś swoje życie i co tu ukrywać - ono najbardziej cię zajmowało.
Kolejne imprezy, powroty do domu piechotą, beztroskie, bez myślenia o kimś, kim trzeba się zająć.
Wyjazdy na końce świata, nowe znajomości, wesel, chrzciny, pogrzeby.

Zapewne byłaś jedną z tych kobiet, które pytano (a potem już bezpośrednio pytać przestano), kiedy planuje wesele i co zamierza robić dalej ze swoim życiem. Założę się, że na początku zbywałaś takie uwagi uśmiechem nerwowo krojąc schabowego podczas jednej z rodzinnych uroczystości. Ale zapewne doszłaś również do momentu w którym jasno dałaś do zrozumienia wszystkim ciociom, żeby zajęły się swoim życiem, a jeśli owego nie posiadają to zawsze w pobliżu pozostają ich córki, synowie, zięciowie, czy wnuki. Odpowiednie skreślić.

Wracając jednak do tych dwóch kresek...Przeraziłaś się, prawda?

I nie byłaś pewna, czy to normalne. W końcu będzie ktoś do kochania, maleńka istota, biała kartka, której dasz miłość, której nigdy nie będziesz zmuszać do spełniania twoich ambicji...
Której będziesz się poświęcać, dla której odłożysz kilka swoich marzeń na później, czas nieokreślony raczej.


Myślę, ze wiele kobiet na początku ciąży czuje się zagubionych. Ale...niewiele o tym mówi.
A przecież gdyby tak posłuchać tej siedzącej naprzeciw ciebie kobiety to usłyszeć można, że się boi.
Czy da sobie rade? Czy będzie w stanie się poświęcić? Jak bardzo zmieni się jej życie i czy tym zmianom podoła?

To całkiem nowa sytuacja. Do tej pory nie trzeba było się zastanawiać nad wyjazdami czy nawet zwykłym wyjściem do kina. Nagle, kobieta w ciąży musi przemyśleć, co położy sobie na kanapkę i czy na pewno nie zaszkodzi to dziecku, które nosi w sobie. Obawy pojawiają się każdego dnia i bywają niezwykle trudne do pokonania. A to dopiero początek.

To, co pojawia się w twojej głowie to jedna sprawa. Przy tych zmianach, pojawiają się równolegle zmiany w ciele, które na każdym kroku dają nam znać, że pojawiło się i rośnie w nas nowe życie.
Na początku są to zazwyczaj mdłości, wymioty i zmęczenie. Leżysz w łóżku i nie masz ochoty na nic. Nie chcesz wstać, iść do pracy i walczyć ze swoim organizmem kolejny dzień. Współpracownicy snuja teorie, kiedy po raz kolejny wychodzisz do toalety, ale sami jeszcze nie wiedza dlaczego. Nie chcesz wszystkich od razu informować o swoim odmiennym stanie. I nie ma w tym nic złego. Pracujesz więc tyle ile przed ciążą, a wieczorami jedyne o czy marzysz to łóżko.

Śpij. Śpij, ile możesz. Niestety dla ciebie, prawdopodobnie obudzisz się w nocy i znowu zaczniesz wymiotować. Wściekniesz się, może nawet na chwile zapłaczesz, a kiedy będziesz chciała o tym komuś powiedzieć, najpewniej spotkasz się z reakcją pod tytułem: 'Ale takie są uroki ciąży.'
Wow.

Dzięki za cynk.

Wielu rzeczy nie będziesz mogła jeść. Wielu? Może trochę przesadzam. W zależności od kraju, lekarz lub położna powie ci, że nie powinnaś jeść serów pleśniowych, pasztetów, wątróbki, sushi. Koledzy dorzucą jeszcze swoje trzy grosze, ale te z całego serca polecam ignorować :)
Lekarz wie. Kolega? Niekoniecznie.

Z drugiej jednak strony - przez co najmniej dziewięć miesięcy nie musisz być na diecie! Nie zrozum mnie źle, nie trzeba ci się obżerać i jeść trzech obiadów dziennie, ale też nie musisz się zastanawiać nad każdym ciastkiem czy dodatkową porcją ziemniaków. I to jest dosyć piękne.
Kiedy na chwilę zostawimy temat jedzenia i zajmiemy się naszym ciałem, uświadamiam sobie, że przestaje być aż tak wesoło...

Wszystkie wiemy, że nasze ciało podczas ciąży się zmienia.Nosimy przecież pod sercem tego nieboraka, który każdego dnia rośnie. Trudno, żebyśmy zostały przy rozmiarze 34, czy 36. Chociaż niektórym szczęściarom się udaje. Zazdrość, prawda?

A może to ty jesteś jedną z tych kobiet, których ciążę z tyłu trudno zauważyć?
I co się okazuje?

Do ósmego miesiąca mieściłaś się w swoje obcisłe dżinsy i chociaz nie dopinałaś się, to i tak mogłaś to i owo ukryć. Nie kupowałaś nawet ciążowych ciuchów, bo zwyczajnie nie było takiej potrzeby. Nosiłaś trochę szersze koszule, sukienki, tuniki...I...Przed imprezą chcesz dobrze wyglądać (nie przestawajmy o siebie dbać!), szperasz więc w szafie wśród swoich nie - ciążowych ciuchów. Znajdujesz kilka, dobierasz, przymierzasz i...Pech. W nic się już nie mieścisz.
Czyżby trzeba było w końcu wybrać się na zakupy?

Tak, ciało się zmienia, ale jak sobie z tym radzi kobieta w ciąży to już zupełnie inna sprawa.
Początkowo kupujemy o rozmiar większe biustonosze dziwiąc się przy tym, że za chwilę trzeba będzie kupić jeszcze większy i...jeszcze większy. W końcu nasza szuflada wygląda, jak zbiór mini spadochronów. Są takie? W sensie - te mini spadochrony? Nie wiem, ale to chyba całkiem niezłe porównanie. Przepraszam, ale kiedy otwieram szufladę, nie potrafię znaleźć innego, równie trafnego określenia. I brzuch. Pielęgnujemy go, smarujemy olejkami i balsamami na rozstępy wszelakie. Każda z nas chce wyglądać pięknie, więc jeśli teoretycznie chociaż możemy temu dopomóc to czemu nie?
Tylko te balsamy...Często pachną zbyt słodko, albo jakoś tak irytująco. Czy doprawdy nikt nie pomyślał, ze nos kobiety w ciąży jest nadzwyczaj wrażliwy i obyło by się bez tych sztucznych zapachów kokosowo-czekoladowo-mdlących?

I dalej...Przypuszczam, że im większy brzuch tym gorszy ból pleców, tym trudniejsze wstawanie, chodzenie i wykonywanie chociażby tak prozaicznych czynności jak golenie nóg.
Witamy w trzecim, ostatnim trymestrze!

Jeśli uparłaś się, że będziesz pracować do końca to zapewne znasz uczucie, jakie towarzyszy przy wchodzeniu po schodach, kiedy brakuje ci oddechu? Albo kiedy torba z laptopem wydaje się ciężka jak plecak z którym wyjeżdżałaś na koniec świata?

A opuchnięte nogi? I stopy, które nie mieszczą się w twoje ulubione trampki?
Zdrętwiałe palce u rąk i złość, bo zdajesz się nie czuć klawiszy?

Do tego panika. Czy zdążę wszystko przygotować? Czy o czymś nie zapomnę?

Czy będę dobrą matką? Konsekwentną? Jakie dziecko powinno mieć obywatelstwo?

Czy nie kupiłam za mało (albo za dużo) ciuszków? A co jeśli dokonałam złego wyboru (łóżeczka, wózka, wanienki)? Znajomi, którzy oczekują dziecka w podobnym terminie zdają się być przygotowani, tylko ja, niezdecydowana ciągle nie wiem, czy powinnam, czy wypada, czy tak trzeba?

W kuchni, robiąc herbatę, kolega wspomina o możliwości obrzezania synka i pyta czy się zdecydujemy.

Cholera.
Przez myśl mi nie przeszło.

Nie chcieliśmy poznać płci, co niektórzy uważają za zwykłą fanaberie i nowy problem.
Obrzezanie?
Nie wiem, ale nie sądzę.

Niech będzie zdrowe. Reszta przyjdzie z czasem.

Obawy, strach, niepokój, nie powinny być zbywane zwykłym: 'dasz rade'
Nowa sytuacja, w pewnym sensie wyzwanie jakim jest posiadanie dziecka, ma prawo rodzić w nas inne niż do tej pory uczucia. Nie musisz się bać ani wstydzić swoich myśli. Założę się, że większość kobiet będąc w ciąży miewała mało pozytywne odczucia, tylko w społeczeństwie panuje powszechne przekonanie, że cieszyć się należy, nie powinno się skarżyć, martwić. A wszelkie próby zbywa się głupią ripostą, na która najlepiej machnąć ręką. Dobrze też powiedzieć sobie ( i innym) wprost, że sama ciąża to nie przechadzka po parku, ale ciężka praca, poznawanie swojej psychiki i ciała.
Trochę kłócenie się z nim, trochę dopieszczanie. I chociaż często jesteśmy o swoim wyborze, decyzji przekonane to warto wspomnieć, że na zmiany przez które nasze ciało i psychika będą od teraz przechodzić, nie da się przygotować.

Pozdrawiam.
M.
Trwa ładowanie komentarzy...